Interwencje

Przenosili kury jak worki kartofli

Niby XXI wiek, niby świadomość i wrażliwość większa niż 50 lat temu. Niby… Jednak na rynku w Łochowie k. Wyszkowa nadal ciemnogród, jeśli chodzi o traktowanie zwierząt. Dziś obserwowaliśmy, jak kupuje się żywe kury i transportuje do domu w workach po kartoflach.

Poupychane w klatkach kury nie miały dostępu do wody. Kupujący pakowali je w worki.

Ściśnięte zwierzęta pakowane są i po 10 do jednego worka. Potem przenoszone są w tych workach po kilkaset metrów i wrzucone do bagażnika. Sprawę zgłosili nam zaniepokojeni mieszkańcy. Dziś w kilkadziesiąt minut ustaliliśmy kilku sprawców tych przestępstw, w tym sprzedawcę kur. Zgłaszamy sprawę policji, by sąd wyciągnął konsekwencje. Wszyscy sprawcy powinni ponieść karę.

Kury czekały na swoich klientów popakowane w worki. W takim worku zmieściło się ich więcej niż w klatce.

Jest po 6 rano, jak co tydzień na rynku w Łochowie pojawił się kierowca z samochodem dostawczym spod Siedlec. W środku miał ok. 500 kur niosek, stłoczonych w klatkach, jedna siedziała na drugiej, bez stałego dostępu do wody. Kto kupuje te kury? Bardzo dużo osób. W ciągu kilku godzin z samochodu ściągane są kolejne zwierzęta i sprzedawane „na pniu”. I teraz pytanie: w jaki sposób są przenoszone przez kupujących do swoich aut i dalej transportowane? Jak worki z kartoflami.

Tylko jeden kupujący przyszedł z własną małą metalową klatką i to w dodatku małą. Kazał zapakować dziś do niej kilkanaście kur niosek. Kiedy wyraziliśmy sprzeciw – kolejne kury pakowano do 2 worków. Potem zaniesiono je do bagażnika auta. W ciemności i stłoczeniu pokonały trasę. Póki co nie wiemy, gdzie. Numery auta spisaliśmy. Kolejny „klient” uciekł przed nami z dwoma workami pełnymi kur. Jak przestępca przeskoczył przez płot i zniknął w tłumie. Trzeci klient też kury targał w workach, choć twierdził, iż ma na nie klatkę w aucie – był to blef. Wykonaliśmy fotografie sprawcy, które trafią do miejscowej policji. Na końcu po kury przyszedł ojciec z synem. Kazali sprzedawcy zapakować dwa worki do pełna i drób pozostawili pod ścianą na rynku. Co zrobili potem? Udali się na zakupy na ryneczek. Po kilkunastu minutach wrócili. Ściśnięte nioski ledwo przeżyły w ten upał, czekając na „właściciela” w worku. Tylko po co?

Kolejna kura trafia do jednego z wielu worków jakie czekają na klientów.

Czy to my jesteśmy za wrażliwi? Czy może kupujący nie wiedzą, iż każde zwierzę – w tym kura wymaga poszanowania przy transporcie? Czy tak trudno pojąć, że to żywe stworzenie?

Zawiadomienie o przestępstwie kierujemy nie tylko na kupujących, ale także wobec sprzedawcy. Takie zachowanie musi zostać napiętnowane i ukarane.

One thought on “Przenosili kury jak worki kartofli

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.