Interwencje

Kolejny rolnik przed sądem

Sharing is caring!

Stanisław B. ze wsi pod Ciechanowem stanął kilka dni temu przed sądem rejonowym. Zarzut? Trzymanie psa chorego, pod przyczepą

Ten pies jesienią i zimą trzymany był bez budy, pod przyczepą — jako „odstraszacz” na lisy.

Od jesieni przymocowany był łańcuchem do przyczepy rolniczej. Nie miał wody, schronienia przed warunkami atmosferycznymi. Zareagowaliśmy, gdy nadesłano nam fotografie psa, który żyje w rażących warunkach bytowania, na mrozie. Posesja, gdzie przebywa pies, znajdowała się w jednej z wsi pod Ciechanowem. Stanisław B., właściciel był bardzo agresywny.

Po tym, jak zakomunikowaliśmy, iż zabierzemy psa — Stanisław B. rzucił się na nas. Uderzył w aparat, który upadł na ziemię, uszkadzając się. Na szczęście na karcie nie zniszczyły się fotografie i pliki wideo.

Podczas próby odebrania psa rzucił się na osoby kontrolujące, uderzył jednego z inspektorów, a następnie wytrącił mu z ręki aparat fotograficzny, który rejestrował czynność. Gdy aparat spadł na ziemię, właściciel kopnął go, uszkadzając całkowicie. Aparat wartości kilku tysięcy złotych przestał działać. Na szczęście dane w postaci filmów i fotografii z interwencji zachowały się na karcie SD i stanowią dowód w sprawie znęcania się nad zwierzętami.

Kilka dni temu sąd wezwał na rozprawę świadków znęcania się nad psem. Zeznawali policjanci, członkowie Pogotowia dla Zwierząt oraz sąsiedzi mężczyzny.

Musieliśmy wezwać policję. W asyście funkcjonariuszy było na miejscu interwencji bezpieczniej, ale też odbiór psa nie był prosty. Właściciel po kilkunastu minutach spuścił go w końcu z łańcucha i wygonił na wieś… Musieliśmy go dogonić i zapiąć na smycz.

Obecnie pies ma się znakomicie. Jest w domu tymczasowym i tam czeka na zakończenie sprawy karnej. Jeśli wygramy znajdzie nowy dom stały.

Kilkuletni „Diablo” jest obecnie bardzo szczęśliwy. Mieszka w tymczasowym domu i czeka na zakończenie sprawy karnej. Tymczasem przeciwko Stanisławowi B. ruszył proces. Jesteśmy oskarżycielami posiłkowymi. Rolnik odpowiada za znęcanie się nad zwierzętami. – Ja o tego psa dbałem. W nocy on mieszkał w domu, a tylko kilka godzin w dzień – pod przyczepą — mówił podczas rozprawy właściciel psa. Inną wersję zdarzeń podali świadkowie. – Ten pies od jesieni mieszkał pod przyczepą, bo pilnował, by lisy nie podchodziły do królików i kur. Nie miał wody, miał wygryzione jedno ucho. Nikt tego psa nie leczył — mówili świadkowie.

Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Kolejny proces już w grudniu br. Zeznawać będą na nim kolejni świadkowie. Być może wtedy zapadnie wyrok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.