Z wokandy

Zagłodziła psa i chce go odebrać

Kim trzeba być i jaki mieć tupet aby zagłodzić psa, usłyszeć w sprawie wyrok i przyjechać po odbiór zwierzęcia które uratowaliśmy od śmierci? To pytanie można zadać Ilonie K., mieszkance Mińska Mazowieckiego Kilka dni temu przyjechała do naszego azylu „Kundel Bury z Wiejskiej Dziury” w Sekłaku z informacją, iż mamy jej oddać zwierzę. Psa nie zwróciliśmy więc oskarżona wezwała policję.

Interwencja „Pogotowia dla Zwierząt” u oskarżonej Ilony K. z Mińska Mazowieckiego i u jej ojca Jacka D. miała miejsce 1 lutego 2018 r. w jednej ze wsi w gm. Stanisławów. Na posesji były dwa psy. Martwy bernardyn, jak się później okazało zagłodzony na śmierć i drugi pies owczarek niemiecki. Pierwszy pies należał do 48-letniego Jacka D. Drugi do jego córki – 25-letniej Ilony K., która mieszka w Mińsku Mazowieckim. Wyniki sekcji zwłok martwego psa były jasne: niedożywienie, zanik tkanki tłuszczowej, zanik mięśni szkieletowych,  wyczuwalne kości kręgosłupa i miednicy. Pies miał rażące warunki bytowania. Jego właściciel otrzymał zarzuty i sprawa poszła z aktem oskarżenia do sądu. Drugi pies, jaki był na posesji należący do Ilony K. to 7-miesięczny pies w typie owczarka niemieckiego. Przykuty był łańcuchem do budy, z której wystawały gwoździe. Zwierzę było wychudzone. Miało wyczuwalne żebra, kości miednicy, kręgosłupa i żeber. Owczarek miał już nieznaczne zaniki mięśniowe. Oczywiście był zarobaczony. Nie miał dostępu do wody. Od głodowej śmierci, tak jak bernardyna – naszym zdaniem dzieliło go kilka tygodni.

Psa zabraliśmy na podstawie przepisów Ustawy o Ochronie Zwierząt i mamy go pod opieką do dziś. W sprawie karnej przeciwko ojcu i córce wypowiedziało się kilku lekarzy weterynarii. Niektórzy, jako biegli. Na podstawie materiału dowodowego Sąd Rejonowy w Mińsku Mazowieckim wydał jeszcze w lipcu br. wyrok nakazowy. Uznał ojca Ilony K. i ją samą winnych zarzucanych czynów. Wymierzył im ograniczenie wolności poprzez prace społeczną na 6 miesięcy (Ilona K.) i rok (Jacek D.), przepadek psa, zakaz posiadania zwierząt. Muszą zapłacić także nawiązkę i grzywnę.

Po wyroku wójt gminy Stanisławów stwierdził, iż pozostawienie psa nie zagrażało utracie jego życia lub zdrowa i odmówił zatwierdzenia czasowego odebrania psa. Z tą decyzją do azylu przyjechała kilka dni temu Ilona K. – Domagam się odebrania mojego psa. Zapytaliśmy, czy chodzi o tego psa, którego zagłodziła i otrzymała za niego wyrok. Kobieta stwierdziła, iż żadnego wyroku nie otrzymała. Kłamała, ponieważ wyrok nakazowy doręczono jej do domu i wniosła od niego sprzeciw. Formalnie więc nie jest on prawomocny.

Oskarżona była bardzo pewna siebie. Nie mieliśmy nic do ukrycia. Wpuściliśmy ja do azylu, bo bardzo chciała zobaczyć czy jest tu jej pies. Kiedy go nie znalazła – niezadowolona wyszła z posesji i stwierdziła, iż skoro psa nie ma, to będzie wzywać policję. I tak faktycznie się stało. Po chwili przyjechali policjanci. Przekazaliśmy im fotografie z interwencji i pokazaliśmy wyrok za znęcanie się nad zwierzęciem. Na tym interwencja się zakończyła. Na razie, bo zapewne 25-letnia oskarżona nie odpuści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *