Nie kupuj - adoptuj! Logo
Zarzuty za zagłodzenie koni
Wpisany przez Igor Dzikiewicz    Poniedziałek, 02 Grudzień 2013 11:45    PDF Drukuj Email

Na fotografii od lewej mężczyźni, którzy otrzymali zarzuty: John B. ( z lewej) oraz Piotr P. (z prawej)Na fotografii od lewej mężczyźni, którzy otrzymali zarzuty: John B. ( z lewej) oraz Piotr P. (z prawej)

Zarzut znęcania się nad 64 końmi z Posadowa gm. Lwówek usłyszeli w miniony poniedziałek, 25 listopada br. Piotr P. oraz John B. Pierwszy to zarządca stadniny koni, drugi to właściciel zwierząt. Obaj pojawili się w obecności adwokatów, nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień. Odebrane zwierzęta pozostają pod opieką „Pogotowia dla Zwierząt”.

„Pogotowie dla Zwierząt” przeprowadziło w sierpniu br. dwie kontrole w stadninie koni w Posadowie, gdzie znajdowało się ponad 200 koni. Kontrola przeprowadzona po ujawnieniu w Internecie filmów obrazujących rażące warunku utrzymania koni w stajni. 

W dniu 10 sierpnia br. wyniku kontroli stwierdzono, iż większość koni przebywała na kilku tzw. biegalniach. Tam konie były w większości w dobrej kondycji. Kilka koni na biegalniach było w kondycji złej, z mocno zarysowanymi żebrami. Na terenie stadniny były też budynki z stajniami boksowymi. Tam konie przebywały najczęściej po dwa w jednym boksie. Konie te były w większości przypadków w kondycji głodowej. Miały zanik tkanki mięśniowej, widać było wyrostki kolczyste kręgosłupa, grzebień łopatki, guzy biodrowe, kości kulszowe, mocno zarysowane żebra. Zanik mięśni, które posiadały może świadczyć o braku zapewnienia koniom należytej ilości ruchu. Niektóre z koni miały rany i krew na pysku od kantarów. Trudna sytuacja koni w Posadowie trwała od kilku lat – o czym inspektorzy Pogotowia dla Zwierząt dowiedzieli się od świadków. 

Co ciekawe, kontrole weterynaryjne prowadzone przez Powiatowego Lekarza w Nowym Tomyślu nie wykazywały większych uchybień. W związku z tym, iż w stajniach było dużo uchybień, a stan wielu koni był bardzo zły, inspektorzy postanowili przeprowadzić powtórną kontrolę wraz z lekarzem weterynarii o specjalizacji chorób koni. Podczas tej kontroli lekarz – specjalista chorób koni potwierdził kondycję głodową kilkudziesięciu zwierząt oraz stwierdził, iż konie te wykazują objawy zagłodzenia i odwodnienia. W związku z powyższym inspektorzy Pogotowia dla Zwierząt podjęli decyzję o odbiorze kilkudziesięciu koni, których pozostawienie w Posadowie zagrażało utracie ich zdrowia i życia. Po rozpoczęciu interwencji na terenie posesji pojawił się John B, obywatel Danii, który podawał się za właściciela wszystkich koni. Próbował przekonać członków Stowarzyszenia, iż ze zwierzętami wszystko „jest w porządku”. Interwencja związana z odbiorem zwierząt trwała do północy. Odebrano 48 koni. 

Nie wszystkie wytypowane zwierzęta udało się odebrać w pierwszy dzień. Interwencję należało przerwać ze względu na kilka czynników. Po pierwsze w kolejnych biegalniach nie było oświetlenia pozwalającego na zidentyfikowanie i wyłapanie zidentyfikowanych koni,  należało zapewnić dodatkowe transporty i osoby pomagające w załadunku zwierząt oraz ustalić kolejne miejsca, gdzie konie mogą być czasowo utrzymywane. Aby tych czynności dokonać członkowie Pogotowia dla Zwierząt poświęcili całą niedzielę, dnia 11.08.2013 r. W związku z tym kolejne działania zaplanowane zostały na poniedziałek, 12.08.1997 r. Interwencja odbyła się także z udziałem policji, która dysponowała dokumentem z Prokuratury Rejonowej w Nowym Tomyślu o żądaniu wydania rzeczy, tj. koni których dalsze przebywanie zagrażało utracie życia i zdrowia, dokumentacji ich leczenia i utylizacji, a także wszelkich innych dokumentów dotyczących koni. Pod bramą posesji w Posadowie policjanci i przedstawiciele Pogotowia dla Zwierząt spędzili ok. 2 godzin. Nikt bowiem nie chciał wpuścić przedstawicieli Stowarzyszenia i organów ścigania na posesję. Powodem tego była rzekoma kontrola w tym samym czasie w Posadowie przedstawicieli Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Nowym Tomyślu i Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Poznaniu. Tymczasem jak się okazało później inspektorzy IW wyjechali z Posadowa jeszcze zanim policja przyjechała na miejsce. Mimo utrudnień przy wejściu na teren posesji, policji w końcu udało się przystąpić do czynności przeszukania terenu. W tym czasie Pogotowie dla Zwierząt zajęło się dokonywaniem oględzin kolejnych koni i przygotowywaniem ich do transportu. Łącznie odebrano w tym dniu 16 koni, których dalsze przebywanie w Posadowie zagrażało utracie ich zdrowia i życia. Interwencja polegająca na odbiorze koni była skomplikowana. Konie nie były socjalizowane z człowiekiem. Występowały trudności w ich złapaniu, nie pozwalały włożyć na pyski kantarów. Bały się dotyku człowieka. Niektóre należało złapać za pomocą lassa. Odebrane konie były w kondycji złej, w większości w kondycji głodowej. Były pozbawione tkanki tłuszczowej, a w wielu przypadkach z zanikiem mięśni zadu i mięśni najdłuższych kręgosłupa. Wszystkie z odebranych koni miały wystające guzy biodrowe, mocno zarysowane wyrostki kolczyste kręgosłupa oraz widoczne żebra. Zwierzęta miały także mocno podciągnięte powłoki brzuszne, które świadczyły o braku dostatecznej ilości paszy objętościowej.

Przez ponad 3 miesiące policja w Nowym Tomyślu kompletowała materiał dowodowy, fotografie, filmy z interwencji obrazujące stan koni, przesłuchano sporo świadków. Biegły wydał opinię w której szczegółowo opisał stan każdego ze zwierząt. Pozwoliło to nie tylko na przedstawienie zarzutów  właścicielowi koni ale także i jgo prawej ręce w Posadowie – Piotrowi P. który miał opiekować się zwierzętami. Obaj mężczyźni choć o różnych godzinach stawili się na wezwanie policji w tym samym dniu, tj. w poniedziałek, 25 listopada br. Na temat stanu koni i tego co działo się w stajni nie chcieli zeznawać, odmówili złożenia wyjaśnień, do czego mieli prawo. Stwierdzili, iż na pytania będą odpowiadać przed sądem. Podczas przesłuchania obecny był także przedstawiciel Pogotowia dla Zwierząt, ale z uwagi na brak możliwości zadawania pytań także nie mógł dowiedzieć się jak tłumaczą wychudzenie koni właściciel i zarządca.

Za kilka tygodni policja z Nowego Tomyśla powinna zakończyć dochodzenie. Wtedy prokuratura prześle do sądu akt oskarżenia. Sprawa posadowskich koni rozpatrywana była już przez sąd w Nowym Tomyślu kilka tygodni temu. Ale chodziło tylko o rozpoznanie zażalenia pełnomocnika właściciela koni, który zaskarżył decyzję o wydaniu nakazu przeszukania stadniny na polecenie prokuratury w dniu 12 sierpnia br. Sąd jednak utrzymał w mocy decyzję prokuratora – uznając iż wydanie nakazu o przeszukaniu było zasadne.