Menu
Pomoc
POGOTOWIE DLA ZWIERZĄT
pl. Pocztowy 4/6
64-980 Trzcianka
82 1090 1391 0000 0001 1654 0177
www.pogotowiedlazwierzat.pl
z dopiskiem „Korabiewice”
tel. 513 569 791
dane do przelewów zagranicznych:
należy wpisać kod SWIFT: WBKPPLPPXXX oraz
nr konta: PL 82 1090 1391 0000 0001 1654 0177
FUNDACJA MIĘDZYNARODOWY RUCH NA RZECZ ZWIERZĄT VIVA!
ul. Kawęczyńska 16/42a
03-772 Warszawa
DnB NORD 54 1370 1109 0000 1706 4838 7310
www.adopcja.viva.org.pl
dopisek "Korabiewice"
tel. 791 954 640
| Koniec dramatu zwierząt w Korabiewicach? |
|
O nieprawidłowościach w schronisku w Korabiewicach głośno stało się na początku 2011 roku, gdy za pośrednictwem programu „Prosto z Polski” cała Polska dowiedziała się o okrutnym traktowaniu zwierząt w Schronisku w Korabiewicach. W tajemniczych okolicznościach zaginęło tam kilkaset zwierząt. Inne znajdowano chore, zagłodzone lub martwe. Niestety władze gminy, Powiatowy Inspektorat Weterynarii i miejscowi policjanci nie chcieli widzieć tych nieprawidłowości. Dlaczego? – Musieli by przyznać, iż przez wiele lat przymykali oko na łamanie praw zwierząt przez właścicielkę schroniska – ocenia Grzegorz Bielawski z ogólnopolskiej organizacji „Pogotowie dla Zwierząt”. Schronisko kontrolowali pracownicy Wojewódzkiego i Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, Urzędu Gminy, przedstawicielka Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Żyrardowa. - Opinie tych osób były zawsze pozytywne, ale w rzeczywistości była to fikcja. Osoby te nie badały zwierząt, a właśnie to powinno być przedmiotem kontroli – ocenia Cezary Wyszyński z Fundacji Viva.
Na wniosek organizacji, które zajmują się ratowaniem zwierząt Prokurator Rejonowy w Żyrardowie zabezpieczył kilkanaście psów jako dowody rzeczowe znęcania się nad zwierzętami. Policjanci wywozili zwierzęta radiowozami, ponieważ Magdalena Sz. nie wpuszczała na teren schroniska przedstawicieli Fundacji Viva oraz Pogotowia dla Zwierząt. W międzyczasie pod opiekę Fundacji Viva trafiły koty ze schroniska. – Ich stan był bardzo zły. Wiele ze zwierząt nie udało się już uratować – tłumaczy Agata Rykowska z Fundacji Viva. Dramat od lat
- Osoby, które usiłowały ratować podopiecznych schroniska stawały często przed dylematem – ujawnić dramat przebywających tam zwierząt narażając się na ryzyko otrzymania zakazu wstępu na teren albo w milczeniu kontynuować pracę za własne środki karmiąc zwierzęta i oddając je na siłę do adopcji – mówi Cezary Wyszyński z Fundacji Viva!. Wolontariusze niejednokrotnie bali się również pracowników i współpracowników schroniska, którzy są ludźmi uzależnionymi od alkoholu o wątpliwej przeszłości. Zdarzało się, że w Korabiewicach schronienie znajdowały osoby poszukiwany listem gończym.
Odebrane 20 września zwierzęta były w bardzo złym stanie – zarobaczone, zapchlone, poranione i zagłodzone. W ostatniej chwili w domu Magdaleny Szwarc została zauważona niewielka suczka, która miała dotkliwie poranioną łapę. Zwierzę miało rozerwaną skórę, mięśnie, ścięgna - na części łapy widoczna była już tylko kość, doszło do martwicy. Mimo prób ukrycia psa i sprzeciwu właścicielki wobec jej odbioru policja, lekarz weterynarii i wolontariusze nie poddali się i uratowali suczkę. Interwencja w przytulisku zakończyła się późnym popołudniem. Następnie lekarze weterynarii, psycholog zwierząt, członkowie Fundacji Viva! i Pogotowia dla zwierząt przez 10 godzin udzielali pierwszej pomocy odebranym czworonogą. Wykonano niezbędne badania, opatrzono rany i podano leki. U jednego z psów konieczne było zgolenie zbitej w dredy sierści, która powodowała u zwierzęcia przewlekły ból. Pies ważył 33 kg przed goleniem, gdy pozbawiono go sierści okazał się zagłodzonym, 26kg owczarkiem południowo rosyjskim (norma dla tej rasy to 50-75kg). Później zwierzęta trafiły do szpitali dla psów i domów tymczasowych. Obecność policji pozwoliła na pierwsze od kilkunastu miesięcy a może nawet lat wejście przez zewnętrzne osoby do wszystkich pomieszczeń, w tym do tzw. „domu prywatnego”- skrzętnie omijanego przez wszystkie kontrole. W środku panował nieopisany smród, w niewielkim budynku znajduje się kilkadziesiąt psów- niektóre w kompletnej ciemności, brudne, nie mające szansy na kontakt z ludźmi, normalną opiekę weterynaryjną ani adopcję. Tragiczną sytuację zwierząt spowodowywała osoba cierpiąca na syndrom zbieracza zwierząt. Nawet jeśli kiedyś to miejsce było schroniskiem to już od dawna nie wypełnia swojej roli i należy doprowadzić do odbioru wszystkich zwierząt. Mimo kilku umorzeń poprzednich spraw przeciwko schronisku tym razem zdecydowało się zeznawać wielu świadków, dysponujemy opiniami lekarzy weterynarii i dokumentami na potwierdzenie, że w schronisku od lat dochodzi do regularnego znęcania się nad zwierzętami. – Zeznania te doprowadziły do postawienia zarzutów znęcania się nad zwierzętami dla ośmiu osób w tym Magdaleny Sz. Jedna z osób ma także zarzuty gróźb karalnych, które kierowała do osoby z organizacji ds. ochrony zwierząt – wyjaśnia Dominika Sadowińska, pełnomocnik Fundacji Viva! Ekshumacja zwłok W czwartek, 3 listopada br. miłośnicy zwierząt po raz kolejny udali się na teren schroniska. – Przede wszystkim chcieliśmy sfotografować zwierzęta, które tam przebywają, dokonać ich spisu ponieważ dochodziły do nas niepokojące informacje o braku wielu z nich. Chcieliśmy także odebrać te, które są w najgorszym stanie – mówi Agata Rybkowska. Po wejściu na teren oczom wolontariuszy ukazały się wystające z ziemi kości zwierząt. Zaalarmowano policję i wójta gminy Puszcza Mariańska – Kiedy spojrzeliśmy bardziej szczegółowo okazało się, iż były to kości psów, zwierząt gospodarskich. Na niektórych szczątkach zwierząt znalezionych w ziemi były ślady urazów mechanicznych, w szczególności na czaszkach tych zwierząt Prosimy o pomoc w utrzymaniu i leczeniu zwierząt do czasu orzeczenia ich przepadku przez sąd. Szukamy też osób, które pomogą nam w opiece nad zwierzętami – potrzebują specjalnej troski ze względu na psychiczne i fizyczne urazy. „Pogotowie dla Zwierząt” 82 1090 1391 0000 0001 1654 0177 dane do przelewów zagranicznych: należy wpisać kod SWIFT: WBKPPLPPXXX oraz nr konta: PL 82 1090 1391 0000 0001 1654 0177 Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt „Viva!” DnB NORD 54 1370 1109 0000 1706 4838 7310 www.ratujzwierzeta.pl |


Ponad 500 zwierząt oczekuje na pomoc w byłym schronisku dla zwierząt w Korabiewicach. W ostatnich dniach Magdalenie Sz., która kiedyś prowadziła to schronisko jak i kilku jej pracownikom policja postawiła zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Psy są poranione, chore i zagłodzone. Stoją w boksach bez dostępu do wody i nie mają co jeść. W ostatnich kilku tygodniach Pogotowie dla Zwierząt i Fundacja Viva odebrało kilkadziesiąt zwierząt z byłego schroniska. Zwierzęta jednak w tym miejscu nadal umierają. W miniony czwartek wolontariusze obu organizacji odkryli nie tylko wychudzone martwe zwierzęta ale także masowe groby zwierząt: psów i gospodarskich. Odebrano kolejne psy. Bez Państwa pomocy wiele z nich umrze. Prosimy o pomoc w ich adopcji a także w leczeniu i utrzymaniu już tych odebranych.
Potwierdzeniem tych słów są całkiem rozbieżne wyniki kontroli. Otóż we wrześniu w tym samym dniu schronisko odwiedzili urzędnicy (gminy, lekarz powiatowy, zoopsycholodzy) którzy wydali pozytywną opinię i organizacje pro zwierzęce wraz z biegłym sądowym i lekarzami weterynarii, którzy wydali miażdżącą opinię o warunkach panujących w schronisku.
Na początku tego roku dzięki zainteresowaniu mediów udało się złamać zmowę milczenia i ujawnić warunki w jakich przebywają zwierzęta w Korabiewicach – nieleczone choroby, zagryzienia, nieprawidłowe karmienie bądź jego brak, niechęć kierowniczki do sterylizacji i adopcji. Doprowadziło to do sytuacji w której wójt gminy Puszcza Mariańska wydał spóźnioną ale ważną decyzję o cofnięciu pozwolenia na prowadzenie schroniska. Dzięki temu schronisko nie może podpisywać umów z gminami na przyjmowanie kolejnych setek zwierząt rocznie, którym nie jest w stanie zapewnić opieki.