Nie kupuj - adoptuj! Logo

Nasze aktualne zbiórki:


Interwencje
Dramat zwierząt w Korabiewicach

Ponad 500 zwierząt oczekuje na pomoc w byłym schronisku dla zwierząt w Korabiewicach. W ostatnich dniach Magdalenie Sz., która kiedyś prowadziła to schronisko jak i kilku jej pracownikom policja postawiła zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Psy są poranione, chore i zagłodzone.  Stoją w boksac

h bez dostępu do wody i nie mają co jeść. W ostatnich kilku tygodniach Pogotowie dla Zwierząt i Fundacja Viva odebrało kilkadziesiąt zwierząt z byłego schroniska. Zwierzęta jednak w tym miejscu nadal umierają. W miniony czwartek wolontariusze obu organizacji odkryli nie tylko wychudzone martwe zwierzęta ale także masowe groby zwierząt: psów i gospodarskich. Odebrano kolejne psy. Bez Państwa pomocy wiele z nich umrze. Prosimy o pomoc w ich adopcji a także w leczeniu i utrzymaniu już tych odebranych.

O nieprawidłowościach w schronisku w Korabiewicach głośno stało się na początku 2011 roku, gdy za pośrednictwem programu „Prosto z Polski” cała Polska dowiedziała się o okrutnym traktowaniu zwierząt w Schronisku w Korabiewicach. W tajemniczych okolicznościach zaginęło tam kilkaset zwierząt. Inne znajdowano chore, zagłodzone lub martwe. Niestety władze gminy, Powiatowy Inspektorat Weterynarii i miejscowi policjanci nie chcieli widzieć tych nieprawidłowości. Dlaczego? – Musieli by przyznać, iż przez wiele lat przymykali oko na łamanie praw zwierząt przez właścicielkę schroniska – ocenia Grzegorz Bielawski z ogólnopolskiej organizacji „Pogotowie dla Zwierząt”.

Schronisko kontrolowali pracownicy Wojewódzkiego i Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, Urzędu Gminy, przedstawicielka Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Żyrardowa. - Opinie tych osób były zawsze pozytywne, ale w rzeczywistości była to fikcja. Osoby te nie badały zwierząt, a właśnie to powinno być przedmiotem kontroli – ocenia Cezary Wyszyński z Fundacji Viva.


Potwierdzeniem tych słów są całkiem rozbieżne wyniki kontroli. Otóż we wrześniu w tym samym dniu schronisko odwiedzili urzędnicy (gminy, lekarz powiatowy, zoopsycholodzy) którzy wydali pozytywną opinię i organizacje pro zwierzęce wraz z biegłym sądowym i lekarzami weterynarii, którzy wydali miażdżącą opinię o warunkach panujących w schronisku.

Na wniosek organizacji, które zajmują się ratowaniem zwierząt Prokurator Rejonowy w Żyrardowie zabezpieczył kilkanaście psów jako dowody rzeczowe znęcania się nad zwierzętami. Policjanci wywozili zwierzęta radiowozami, ponieważ Magdalena Sz. nie wpuszczała na teren schroniska przedstawicieli Fundacji Viva oraz Pogotowia dla Zwierząt. W międzyczasie pod opiekę Fundacji Viva trafiły koty ze schroniska. – Ich stan był bardzo zły


Dramat od lat
. Wiele ze zwierząt nie udało się już uratować – tłumaczy Agata Rykowska z Fundacji Viva.


Informacje o nieprawidłowościach w schronisku pojawiły się wiele lat temu. Kierowniczka przytuliska - Magdalena Sz. nie zapewnia opieki psom, kotom, koniom, niedźwiedziom które zbiera mimo braku możliwości zapewnienia im właściwych warunków bytowania.  Odmawiała i nadal odmawia adopcji zwierząt, doprowadzała do ich rozmnażania, zagryzień, zamarzania czy śmierci na skutek zaniechania leczenia.

- Osoby, które usiłowały ratować podopiecznych schroniska stawały często przed dylematem –  ujawnić dramat przebywających tam zwierząt narażając się na ryzyko otrzymania zakazu wstępu na teren albo w milczeniu kontynuować pracę za własne środki karmiąc zwierzęta i oddając je na siłę do adopcji – mówi Cezary Wyszyński z Fundacji Viva!. Wolontariusze niejednokrotnie bali się również pracowników i współpracowników schroniska, którzy są ludźmi uzależnionymi od alkoholu o wątpliwej przeszłości. Zdarzało się, że w Korabiewicach schronienie znajdowały osoby poszukiwany listem gończym.


Na początku tego roku dzięki zainteresowaniu mediów udało się złamać zmowę milczenia i ujawnić warunki w jakich przebywają zwierzęta w Korabiewicach – nieleczone choroby, zagryzienia, nieprawidłowe karmienie bądź jego brak, niechęć kierowniczki do sterylizacji i adopcji. Doprowadziło to do sytuacji w której wójt gminy Puszcza Mariańska wydał spóźnioną ale ważną decyzję o cofnięciu pozwolenia na prowadzenie schroniska. Dzięki temu schronisko nie może podpisywać umów z gminami na przyjmowanie kolejnych setek zwierząt rocznie, którym nie jest w stanie zapewnić opieki.

Odebrane 20 września zwierzęta były w bardzo złym stanie – zarobaczone, zapchlone, poranione i zagłodzone. W ostatniej chwili w domu Magdaleny Szwarc została zauważona niewielka suczka, która miała dotkliwie poranioną łapę. Zwierzę miało rozerwaną skórę, mięśnie, ścięgna - na części łapy widoczna była już tylko kość, doszło do martwicy. Mimo prób ukrycia psa i sprzeciwu właścicielki wobec jej odbioru policja, lekarz weterynarii i wolontariusze nie poddali się i uratowali suczkę.

Interwencja w przytulisku zakończyła się późnym popołudniem. Następnie lekarze weterynarii, psycholog zwierząt, członkowie Fundacji Viva! i Pogotowia dla zwierząt przez 10 godzin udzielali pierwszej pomocy odebranym czworonogą. Wykonano niezbędne badania, opatrzono rany i podano leki. U jednego z psów konieczne było zgolenie zbitej w dredy sierści, która powodowała u zwierzęcia przewlekły ból. Pies ważył 33 kg przed goleniem, gdy pozbawiono go sierści okazał się zagłodzonym, 26kg owczarkiem południowo rosyjskim (norma dla tej rasy to 50-75kg).

Później zwierzęta trafiły do szpitali dla psów i domów tymczasowych.

Obecność policji pozwoliła na pierwsze od kilkunastu miesięcy a może nawet lat wejście przez zewnętrzne osoby do wszystkich pomieszczeń, w tym do tzw. „domu prywatnego”- skrzętnie omijanego przez wszystkie kontrole. W środku panował nieopisany smród, w niewielkim budynku znajduje się kilkadziesiąt psów- niektóre w kompletnej ciemności, brudne, nie mające szansy na kontakt z ludźmi, normalną opiekę weterynaryjną ani adopcję.

Tragiczną sytuację zwierząt spowodowywała osoba cierpiąca na syndrom zbieracza zwierząt. Nawet jeśli kiedyś to miejsce było schroniskiem to już od dawna nie wypełnia swojej roli i należy doprowadzić do odbioru wszystkich zwierząt.

Mimo kilku umorzeń poprzednich spraw przeciwko schronisku tym razem zdecydowało się zeznawać wielu świadków, dysponujemy opiniami lekarzy weterynarii i dokumentami na potwierdzenie, że w schronisku od lat dochodzi do regularnego znęcania się nad zwierzętami. – Zeznania te doprowadziły do postawienia zarzutów znęcania się nad zwierzętami dla ośmiu osób w tym Magdaleny Sz. Jedna z osób ma także zarzuty gróźb karalnych, które kierowała do osoby z organizacji ds. ochrony zwierząt – wyjaśnia Dominika Sadowińska, pełnomocnik Fundacji Viva!

Ekshumacja zwłok

W czwartek, 3 listopada br. miłośnicy zwierząt po raz kolejny udali się na teren schroniska. – Przede wszystkim chcieliśmy sfotografować zwierzęta, które tam przebywają, dokonać ich spisu ponieważ dochodziły do nas niepokojące informacje o braku wielu z nich. Chcieliśmy także  odebrać te, które są w najgorszym stanie – mówi Agata Rybkowska. Po wejściu na teren oczom wolontariuszy ukazały się wystające z ziemi kości zwierząt. Zaalarmowano policję i wójta gminy Puszcza Mariańska – Kiedy spojrzeliśmy bardziej szczegółowo okazało się, iż były to kości psów, zwierząt gospodarskich. Na niektórych szczątkach zwierząt znalezionych w ziemi były ślady urazów mechanicznych, w szczególności na czaszkach tych zwierząt

Prosimy o pomoc w utrzymaniu i leczeniu zwierząt do czasu orzeczenia ich przepadku przez sąd. Szukamy też osób, które pomogą nam w opiece nad zwierzętami – potrzebują specjalnej troski ze względu na psychiczne i fizyczne urazy.

„Pogotowie dla Zwierząt”

82 1090 1391 0000 0001 1654 0177

www.pogotowiedlazwierzat.pl

tel. 513 569 791

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt „Viva!”
11 1370 1109 0000 1706 4838 7308
www.ratujzwierzeta.pl

 
Głodził cztery psy. Odpowie przed sądem

Do roku pozbawienia wolności grozi mieszkańcowi gminy Szamotuły za znęcanie się nad zwierzętami. „Pogotowie dla Zwierząt” odebrało Krzysztofowi S. cztery psy. Pomimo że właściciel nie należy do osób biednych i stać go na zapewnienie zwierzętom niezbędnego minimum - dobrej budy i pożywnej karmy, nie zapewnił im należytych warunków bytowania. Doprowadził czworonogi do skrajnego wyczerpania i wychudzenia. Nie podawał im wody, a rację żywieniową zwierząt stanowiła… kukurydza. Za swoje zachowanie mężczyzna odpowie przed sądem.

 
Łagodniejsza kara dla oprawcy koni

Krzysztofa K. nie było na ogłoszeniu wyroku. Krzysztofa K. nie było na ogłoszeniu wyroku.

Krzysztof K. przedsiębiorca z Łodzi, były radny wojewódzki i opiekun stada 54 koni krwi arabskiej uniknie bezwzględnej kary pozbawienia wolności. Dziś Sąd Okręgowy w Łodzi złagodził wyrok Sądu Rejonowego w Łęczycy, który skazał go na karę 10 miesięcy więzienia.

 
Głodził psy latami

Suczka rasy mieszanej trzymana była na bardzo krótkiej uwięzi, w zaniedbanym kojcu.Suczka rasy mieszanej trzymana była na bardzo krótkiej uwięzi, w zaniedbanym kojcu.

Grzegorz W. z Ponikiewa w gm. Tuczno (zachodniopomorskie) stanie wkrótce przed sądem za zagłodzenie kilku psów. Pogotowie dla Zwierząt odbierał mu zwierzęta już trzy razy. Po raz pierwszy w 2008 roku, po raz ostatni kilka dni temu.

 
Świadkowie zeznają: Policjanci celowo przejechali psa

Psiak doznał licznych obrażeń wewnętrznych. Nie przeżył kilku potrąceń przez radiowóz.Psiak doznał licznych obrażeń wewnętrznych. Nie przeżył kilku potrąceń przez radiowóz.

Nawet rok pozbawienia wolności grozi dwóm policjantom z Warszawy, którzy jak twierdzą świadkowie, pełniąc służbę przy ul. Lazurowej, dwa razy najechali samochodem psa. Zwierzę nie przeżyło. Pies zdaniem świadków nie był potrącony przez przypadek. Mundurowi mieli oddalić się z miejsca zdarzenia, nie udzielając mu pomocy.

Czytaj i podpisz petycję.

 


JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL