Figiel

« Wróć do zwierząt do adopcji

Figiel nie miał szczęścia w psim życiu. Pieskie życie nie dla niego. Musiał bardzo komuś przeszkadzać. Pewnie porzucony błąkał się od posesji do posesji, szukał pomocy, szukał serca w człowieku. W zamian dostał strach i cierpienie… Ktoś próbował pozbyć się “śmierdzącego kundla”… i prawie osiągnął cel. Figiel wbiegł na otwartą posesję w amoku – przerażony i zakrwawiony. Skulił się przy płocie. Chciał już tylko zniknąć… Dobrzy ludzie próbowali go ratować. Nie pomogła gmina. Telefon do lekarza odpowiedzialnego za pomoc milczał. Szczęściem w nieszczęściu było, że znaleziono kontakt do organizacji, która zajmuje się ratowaniem zwierząt. Odległość z Warszawy do Białegostoku i pokonanie nocą kilkuset kilometrów nie miały znaczenia, gdy chodziło o życie, bo liczyła się tylko pomoc dla Figla. Wychudzony i wyziębiony bał się człowieka, bał się nam zaufać. Chwila przekonywania i zbudowaliśmy odrobinę zaufania… Patrol Pogotowia ruszył do kliniki. Stan był na tyle poważny, że Figiel wymagał natychmiastowej hospitalizacji. Rozległe rany uda i ogona na pokryte martwą tkanką – tak wyglądało sponiewierane psie ciało. W klinice Vetriver, w gminie Izabelin, stwierdzono, że do psa ktoś strzelał z broni – rtg ukazało obecność dwóch śrucin. Co musiał przeżyć Figiel? Jak bardzo się bać? Nic dziwnego, ze wbiegł jak oszalały na pierwsza otwartą posesję. Szukał pomocy i całe szczęście trafił na kogoś, kto serce miał… Figiel opuścił klinikę po prawie miesiącu leczenia – chirurgiczne opracowanie ran, ich codzienne opatrywanie, leki i kroplówki. Wymagał ze względu na ciężki stan stałej kontroli lekarza. Dziś dochodzi do siebie w naszym azylu pod Warszawą. Jest psem bardzo kontaktowym i proludzkim. Uwielbia dzieci i bez problemu dogaduje się z innymi psami. Ma około 7 lat.

W klinice pozostał dług za zabiegi Figla, jeśli ktoś chciałby nam pomóc bardzo prosimy o wpłaty:

Kontakt w sprawie adopcji: 535 253 002 adopcja@pogotowiedlazwierzat.pl